Wybrałam się z Czarkiem na teatrzyk dla dzieci do Domu Kultury w naszej dzielnicy. Bilety niedrogie, więc gdyby mu się nie spodobało i nie chciał oglądać to bez żalu byśmy po prostu wyszli. Czaro jest bardzo ciekawski a do tego ruchliwy i nie zawsze potrafi usiedzieć w jednym miejscu więc nie wiedziałam do końca czego się mogę po nim spodziewać. I rzeczywiście, pierworodny swoim zachowaniem mnie zaskoczył... Nie mógł wysiedzieć na widowni na moich kolanach, bo on też chciał w przedstawieniu uczestniczyć! Tak więc gdy grała muzyka Czaro tańczył, gdy Polna Myszka szła spać, to Czaro tak samo itd., naśladował aktorów i po cichu powtarzał po nich urywki tekstów. Nie było sposobu by utrzymać go przy sobie. Mniej więcej w połowie trwania przedstawienia Czaro wkręcił się do niego. Został wiosennym kwiatkiem i dostał specjalny kapelusz, który okazał się na pierworodnego za duży więc głównie trzymał go w ręce. A jaki dumny był z siebie:-). Na zakończenie Czaruś, najmłodszy uczestnik przedstawienia, nie chciał się ukłonić, za to klaskał ile tylko mógł. Nawet jak aktorzy i pozostałe dzieci poszły się przebrać, pierworodny z uśmiechem od ucha do ucha stał samotnie na scenie i dalej bił sobie brawo. O dziwo większość widowni rozbawiona zachowaniem Cezarego dalej biła mu brawo...
Czarusiowi oczywiście przedstawienie się podobało i wyraził chęć uczestniczenia w następnych...
Gdy Czaro zaczął mówić okazało się, że uwielbia opowiadać wierszyki i różne historie, których bohaterami są zwierzątka. Ma bardzo dobrą pamięć i po kilku powtórzeniach zapamiętuje całe wierszyki, oczywiście nie za długie. Zna ich już naprawdę sporo i ciągle uczy się nowych, chociażby sam słuchając wierszy Brzechwy czy Tuwima na płycie CD. Nie wstydzi się przy tym opowiadać ich przed kamerą, czy też każdemu kto go o to poprosi. Często zaś mówi je szybko i wtedy pojedyncze wyrazy zlewają się w jakiś bezkształtny słowotok, co pewnie z czasem mu przejdzie, gdy nauczy się wyraźniej mówić. Poza tym Czaro wymyśla i recytuje własne wersje znanych wierszyków. Na przykład w wierszyku "W pokoiku na stoliku..." zamiast kotka występuje pingwin a zamiast mleka jest wtedy woda. Innymi słowy Czaro nareszcie mi się rozgadał:-), a ze swoimi figurkami zwierzątek prowadzi niekończące się monologi....
Czarusiowi oczywiście przedstawienie się podobało i wyraził chęć uczestniczenia w następnych...
Gdy Czaro zaczął mówić okazało się, że uwielbia opowiadać wierszyki i różne historie, których bohaterami są zwierzątka. Ma bardzo dobrą pamięć i po kilku powtórzeniach zapamiętuje całe wierszyki, oczywiście nie za długie. Zna ich już naprawdę sporo i ciągle uczy się nowych, chociażby sam słuchając wierszy Brzechwy czy Tuwima na płycie CD. Nie wstydzi się przy tym opowiadać ich przed kamerą, czy też każdemu kto go o to poprosi. Często zaś mówi je szybko i wtedy pojedyncze wyrazy zlewają się w jakiś bezkształtny słowotok, co pewnie z czasem mu przejdzie, gdy nauczy się wyraźniej mówić. Poza tym Czaro wymyśla i recytuje własne wersje znanych wierszyków. Na przykład w wierszyku "W pokoiku na stoliku..." zamiast kotka występuje pingwin a zamiast mleka jest wtedy woda. Innymi słowy Czaro nareszcie mi się rozgadał:-), a ze swoimi figurkami zwierzątek prowadzi niekończące się monologi....

















