Już nawet nie pamiętam kiedy ostatnio miałam okazję pobyć w sieci, chyba kilka tygodni temu... Wyjazdy do teściów, wypady nad jezioro Białe, pobyty na basenach, na działce. Wieczorami byłam zwykle tak zmęczona, że nawet nie myslałam o włączeniu komputera.
Od dwóch tygodni jesteśmy nad morzem. Tak pozostanie jeszcze przez kolejne dwa, aż do połowy sierpnia. Mężyk w pracy, ale jak tylko może to do nas przyjezdża. Robimy sobie wtedy wypady do trójmiasta... Najbardziej chyba lubię Gdynię, choć na dłużej zatrzymujemy się zwylke w Sopocie- tam najwięcej się dzieje - miasto z tych, co to w sezonie letnim nigdy nie zasypia. Muszę jednak przyznać, że dla mnie ma też swoje irytujące strony - to tutaj okreśnienia "lans" i "szpan" nabierają pełnego znaczenia, do tego dochodzi tłok. Ale taki jest widac "urok" tego miejsca.
Czarek jest przeszczęśliwy. Jemu to chyba zresztą wszędzie jest dobrze:-). Całe dnie spędza na dworze: skacze przez fale, bawi sie w piachu, na placu zabaw, biega po lesie, zbiera jagody i całymi garściami pcha do buzi, zajada gofry, chodzi na lody, ogląda teatrzyki, obserwuje jak rybacy wracają z połowów i wyładowuja ryby a także zdążył już wzbogacić swoja kolekcję wzierząt o gatunki morskie. Apetyt mu dopisuje i co najwazniejsze jest zdrowy. Pogoda jest w kratkę, jak to nad polskim morzem. Na szczęście w tym roku nasz podróż przebiegła bez żadnych przygód:-) Pozdrawiam wszyskich bardzo serdecznie. Z racji drogiego dostepu do sieci zaprzyjaźnione blogi odwiedzę dopiero po powrocie z wakacji.
Od dwóch tygodni jesteśmy nad morzem. Tak pozostanie jeszcze przez kolejne dwa, aż do połowy sierpnia. Mężyk w pracy, ale jak tylko może to do nas przyjezdża. Robimy sobie wtedy wypady do trójmiasta... Najbardziej chyba lubię Gdynię, choć na dłużej zatrzymujemy się zwylke w Sopocie- tam najwięcej się dzieje - miasto z tych, co to w sezonie letnim nigdy nie zasypia. Muszę jednak przyznać, że dla mnie ma też swoje irytujące strony - to tutaj okreśnienia "lans" i "szpan" nabierają pełnego znaczenia, do tego dochodzi tłok. Ale taki jest widac "urok" tego miejsca.
Czarek jest przeszczęśliwy. Jemu to chyba zresztą wszędzie jest dobrze:-). Całe dnie spędza na dworze: skacze przez fale, bawi sie w piachu, na placu zabaw, biega po lesie, zbiera jagody i całymi garściami pcha do buzi, zajada gofry, chodzi na lody, ogląda teatrzyki, obserwuje jak rybacy wracają z połowów i wyładowuja ryby a także zdążył już wzbogacić swoja kolekcję wzierząt o gatunki morskie. Apetyt mu dopisuje i co najwazniejsze jest zdrowy. Pogoda jest w kratkę, jak to nad polskim morzem. Na szczęście w tym roku nasz podróż przebiegła bez żadnych przygód:-) Pozdrawiam wszyskich bardzo serdecznie. Z racji drogiego dostepu do sieci zaprzyjaźnione blogi odwiedzę dopiero po powrocie z wakacji.
Na basenie: