sobota, 23 maja 2009

Proszę wsiadać!...



Czaruś, jak wiadomo jest wielkim wielbicielem fauny. Ciągle przyswaja sobie nowe informacje o swoich ulubieńcach i wszystkim, co z nimi związane. Ostatnio dowiedział się co to jest nutria i piżmak i za nic nie daje sobie przetłumaczyć, że to nie są kuzyni bobra, co budował tamę…Czaro często musi po swojemu…
W kręgu zainteresowania pierworodnego znajdują się również pociągi: parowe, spalinowe, towarowe, osobowe-bez różnicy-liczy się sztuka. Wybraliśmy się zatem wczoraj do Muzeum Kolejnictwa w Warszawie. Czaruś był zachwycony i przeszczęśliwy:-)Nie mógł się zdecydować od czego chciałby zacząć zwiedzanie, gdyż wszystkie modele lokomotyw i całych pociągów chciał zobaczyć i dotknąć jednocześnie. Najbardziej podobały się pierworodnemu makiety z pociągami, które za sprawą pracownika muzeum „ożywały”:-).Wielką atrakcją stały się oczywiście prawdziwe zabytkowe lokomotywy, a w szczególności te, do których można było wejść i zajrzeć do kotła!.


























piątek, 15 maja 2009

Żabie kołysanki...

Nasz trzydniowy pobyt u teściów na wsi jutro dobiegnie końca. Było trochę załatwiania papierków w urzędach, lecz przede wszystkim mnóstwo czasu tylko dla nas. Czaruś uwielbia wyjeżdżać na wieś, ma tu swój własny świat. Świat pełen zwierząt, które są głównym tematem jego zabaw. Jak sięgam pamięcią zaczęło się od krówek i świnek, potem długo długo nic, zaś teraz interesują go wszystkie zwierzęta bez wyjątku. Czaruś potrafi powiedzieć, które zwierzęta mieszkają na wsi, które w lesie, na łące, w wodzie czy też w dżungli. Przyswaja sobie bardzo dużo informacji na ich temat. Wie co to są ssaki i które znane mu zwierzątka nimi są, najczęściej wie też, czym dane zwierzątka się żywią, które składają jaja, że nietoperz to ssak i śpi do góry nogami, że jeżyk się rodzi z mięciutkimi kolcami i zjada owady, głównie dżdżownice, wie jak wygląda okapi czy surykatka, jakie mamy rodzaje mrówek i cały czas zaskakuje mnie czymś nowym. Oczywiście pierworodny potrafi też nie przyjmować pewnych faktów ze świata zwierząt do wiadomości i wymyśla wtedy po swojemu. Ma przecież do tego prawo:-) I tak według Czaro bocian nie lubi zjadać żabek tylko je mięsko od świnki oraz różne roślinki. Czarusiowi strasznie tych żabek szkoda było... Jakby w sumie nie patrzeć wbrew pozorom bocian, choć mięsożerny bardzo rzadko zjada żaby:-)
Pierworodny ze swoimi zwierzętami prowadzi niekończące się rozmowy. Wygłasza do nich całe monologi, tłumacząc im i pomagając, lub po prostu jego zwierzęta rozmawiają miedzy sobą. Wczoraj Cezarego usypiały żaby. Ich rechot słychać było w całej wsi, więc Mężyk otworzył okno, żeby było jeszcze głośniej i Czaro jak urzeczony słuchał owego koncertu i powoli zapadał w błogi sen...Gdy weszłam do pokoju jeszcze zdążył do mnie powiedzieć "Nie bój się mamo, to tylko żabki kumkają..."

Czaruś przed chwilą wrócił z tatusiem z lasu więc się zbieram, bo jedziemy obejrzeć tamę zbudowaną przez bobra, który to się w okolicy rozgościł:-)

poniedziałek, 4 maja 2009

Ślimaki:-)

Pierwsze majowe dni spędzaliśmy rodzinnie razem z babcią na działce. Co prawda Mężyk nie mógł być z nami cały czas przez te wszystkie dni, ale starał się i zawsze znalazł czas na brykanie i zabawy z Czarusiem :-). Jak wiadomo, na wiosnę zawsze jest na działce czy w ogrodzie dużo pracy, zaś jeśli dodatkowo ktoś z dalszej rodzinki nieproszony, zrobi niedźwiedzią przysługę, nie da się w kilka dni z tym bałaganem uporać. Nie chcę się tu wdawać w szczegóły, bo ten blog z założenia nie jest miejscem dla prania rodzinnych brudów. Jak na razie, po kilku dniach pracy nie czuje własnych rąk, nie jestem nawet w połowie pracy nad uprzątnięciem tego bałaganu i denerwuje mnie, że teraz prawie nigdzie nie mamy cienia. Z racji posiadania jednego dużego sekatora, mojej mamie pozostało sadzenie kilku roślinek i pielenie oraz większość opieki nad Czarkiem, który głównie jednak zajmował się sam sobą. Ale obiecałam sobie, że jak tylko dojdziemy z ta działką do ładu, to zrobimy sobie porządnego grilla, a ja będę wtedy leniuchować, jak większość polaków w długi majowy weekend:-)
Czaro na pytanie, czy lubi jeździć na działkę odpowiada, że tak!, zaś na pytanie co najbardziej podoba mu się na działce odpowiada, że ślimaki! Tak więc Czaro zbierał ślimaki z całej działki, łączył je w rodziny, karmił trawą i ciastkami, rozmawiał z nimi i wszystko im tłumaczył. Dodatkowo duże osobniki musiały przejść obowiązkową naukę schodzenia po schodach, a skoro głaskał je po skorupkach i mówił "powoli, powoli" to znaczy, ze czas przejścia się nie liczył:-). Poza tym pierworodny oglądał żaby, maleńkie jaszczurki i dużo innego robactwa, którego widok nie wiedzieć czemu wywołuje w pierworodnym euforię.... W wolnych chwilach Czaruś namiętnie biesiadował pochłaniając wszystko co znalazło się w zasięgu jego rączek.









M:Czaruś co ty robisz?
Cz: Rybkę rozdymkę :-)!