poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Nowy, aczkolwiek stary w nowym miejscu:-)

Na wstępie witam na nowym blogu:-). Nie jest on jednak taki zupełnie nowy, gdyż przeniosłam całe archiwum ze swojego bloga na onecie, co trochę potrwało:-). Dlaczego zrezygnowałam z onetu?. Przyczyn jest wiele, głównie jednak z powodu pojemności onetowskich blogów. Na dotychczas prowadzonym po prostu wolne miejsce sie skończyło i pozostały dwie możliwości. Albo na onecie założyć nowy, albo przenieść się gdzie indziej. Padło na blogera między innymi dlatego, że mam na nim dostęp do kodu HTML, co daje mi o wiele większe możliwości. Niestety nie udało mi się przenieść Waszych komentarzy, ale zostają one na onecie, gdyż nie zamierzam kasować tamtego bloga tylko ukryć całą jego zawartość. Mam nadzieję, że nikt urazy żywić z tego powodu nie będzie:-). Tyle tytułem wstępu...

Jeśli chodzi o Święta Wielkanocne to spędziliśmy je na wsi u teściów. Przyjechaliśmy w wielki piątek na wieczór i zostaliśmy aż do środy. Czaruś oczywiście wniebowzięty, bo tyle czasu mógł spędzić z ukochanymi krówkami i świnkami. Już zanim wyjechaliśmy na święta, Czaro gdy tylko widział na jakimś obrazku czy w telewizji krowę to do znudzenia powtarzał, zdanie "Bapcia Klysia taką klófkę ma!". Tak więc pierworodny karmił krówki, nawet zabierał siano ze stodoły, układał na swoich sitkach z piaskownicy, bo przecież krowa też powinna jeść z talerza. Czaruś był też z babcią w kościele by poświęcić zawartość koszyczka. Z relacji teściowej wiem, że chciał koniecznie sam całą drogę nieść koszyczek,. Tak go to wszystko uświęciło, że zamiast jak wszyscy wyjść z kościoła, pierworodny na klęczkach przez cały kościół przeszedł, co wywołało fale podziwu, jaki to mój syn jest uduchowiony:-). Czaro troszkę był zawiedziony, że jajka w święconce są na twardo, a on najbardziej lubi na miękko, ale ostatecznie zajadał się wszystkim co było pod ręką. Teściowie byli zachwyceni postępami w rozwoju pierworodnego. Ja sama nie mogę się nadziwić ile rzeczy udało mu sie opanować w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, jestem z niego naprawdę dumna:-).
Pieluchy ma zakładane tylko na noc, gdyż jeszcze nie każda noc jest sucha, zaś w dzień zakładam mu tylko asekuracyjnie, gdy np. jedziemy do kogoś lub gdzieś samochodem. Poza tym nie ma dla niego problemu, czy robi do swojego nocnika, czy na dworze pod krzaczek, w centrum handlowym stojąc na mojej nodze, bo inaczej by nie trafił, robi też na nakładkę na kibelek a u dziadków wysadzam go bezpośrednio na kibelek podtrzymując tylko, żeby nie wpadł:-). Pełen luz, no może poza faktem, że zdarza mu się próbować sikać do nocnika na stojąco nie do końca jeszcze panując nad swoim sprzętem. Kończąc nocnikowe wywody napiszę tylko, że sam się podciera (jedynie po kupce po nim poprawiam) i czuje się odpowiedzialny za zawartość własnego nocnika, pomagając mi koniecznie przy jego opróżnianiu.
Czaro coraz lepiej mówi. Ładnie odmienia i buduje proste, często niegramatyczne zdania. Ma ostatnio manię powtarzania po kimś tego, co ktoś powie, zupełnie jak echo. Ma poza tym dobrą pamięć.
Pierworodnego bardzo interesuje świat zwierząt i wszystko co z nim związane. Mężyk był w lekkim szoku jak mu ostatnio własny syn oznajmił, że pająki wykluwają się z jajek, o czym to sam małżonek nie wiedział:-).
Czaruś potrafi rozróżniać kolory. Na dzień dzisiejszy takie jak: czerwony, zielony, żółty, niebieski, pomarańczowy, różowy, fioletowy, brązowy, czarny i biały. Uwielbia przy tym porównywać i wymieniać różne przedmioty danego koloru tworząc przy tym całe monologi typu "żółty jak słoneczko, żółty jak kaczuszka, żółty jak ziemniaczek, żółty jak cebulka...."
Poza tym, pierworodny na jakąś dziwną manię liczenia wszystkiego. Co prawda dziwnie jest tu mówić o liczeniu, gdyż Czaro nie posiada jeszcze twz. stałości liczby. Zna liczby od jednego do mniej więcej piętnastu, z czego po kolei wymienia tylko od 1 do 6, zaś liczy różne elementy z powodzeniem do czterech, w porywach do pięciu.
Dzisiaj Cezary zapytał się mnie w czasie obiadu "Która godzina?". Dobrze, że nie miałam akurat nic w ręku bo pewnie bym to owo coś upuściła. Nie wiem, czy samo pytanie o czas tak mnie zaskoczyło, czy fakt, że pierworodny dotąd nie zadawał mi praktycznie żadnych pytań, tylko prosił lub coś oznajmiał. Tyle rzeczy jeszcze przed nami....
W dodatku taki kulturanlny się ostatnio zrobił. Ja mu smaczego a on mi "dekuje", ja mu dziękuję a on mi "piosie badzio", w piaskownicy do kolegi "pozić" itd.

Czaruś i pociągi:-)






Czaruś "klepie" wierszyk :-)


5 komentarzy:

  1. Ja ostatnio pokazywałam mojej córci konika, ale Ona jeszcze za mała i nie rozumie tak.
    Za to twój Synek, to super chłopak i tyle rzeczy już potrafi robić.

    OdpowiedzUsuń
  2. ładnie tu u Was w tym nowym miejscu, gratuluję porzucenia pieluszkowego świata przez synka, możesz być zniego dumna...miłego dnia Wam życzę kochani

    OdpowiedzUsuń
  3. Laurko, masz bardzo mądrego synusia :) Pozazdrościć tylko można zdolności, pewnie po mamusi odziedziczonych :)
    Super, że mogłiście święta spędzić w ulubionm otoczenia Czarusia. Musiało to w kościółku zabawnie wyglądać jak taki maluch na klęczkach chodził :)
    Czaruś lubi jajka na miekko? Dla mie to abstrakcja, bo Adrianek nie toleruje żadnych :/ Zazdroszczę naprawde apatetu synka!
    Pozdrawiam cieplutko !!!
    Ps: Jak wpisywać nazwe użytkownika?
    Justyna, mamusia Adrianusia

    OdpowiedzUsuń
  4. Czaruś rzeczywiście robi niesamowite postępy. Tylko pozazdrościć tak mądrego synka :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń