Pierwsze majowe dni spędzaliśmy rodzinnie razem z babcią na działce. Co prawda Mężyk nie mógł być z nami cały czas przez te wszystkie dni, ale starał się i zawsze znalazł czas na brykanie i zabawy z Czarusiem :-). Jak wiadomo, na wiosnę zawsze jest na działce czy w ogrodzie dużo pracy, zaś jeśli dodatkowo ktoś z dalszej rodzinki nieproszony, zrobi niedźwiedzią przysługę, nie da się w kilka dni z tym bałaganem uporać. Nie chcę się tu wdawać w szczegóły, bo ten blog z założenia nie jest miejscem dla prania rodzinnych brudów. Jak na razie, po kilku dniach pracy nie czuje własnych rąk, nie jestem nawet w połowie pracy nad uprzątnięciem tego bałaganu i denerwuje mnie, że teraz prawie nigdzie nie mamy cienia. Z racji posiadania jednego dużego sekatora, mojej mamie pozostało sadzenie kilku roślinek i pielenie oraz większość opieki nad Czarkiem, który głównie jednak zajmował się sam sobą. Ale obiecałam sobie, że jak tylko dojdziemy z ta działką do ładu, to zrobimy sobie porządnego grilla, a ja będę wtedy leniuchować, jak większość polaków w długi majowy weekend:-)
Czaro na pytanie, czy lubi jeździć na działkę odpowiada, że tak!, zaś na pytanie co najbardziej podoba mu się na działce odpowiada, że ślimaki! Tak więc Czaro zbierał ślimaki z całej działki, łączył je w rodziny, karmił trawą i ciastkami, rozmawiał z nimi i wszystko im tłumaczył. Dodatkowo duże osobniki musiały przejść obowiązkową naukę schodzenia po schodach, a skoro głaskał je po skorupkach i mówił "powoli, powoli" to znaczy, ze czas przejścia się nie liczył:-). Poza tym pierworodny oglądał żaby, maleńkie jaszczurki i dużo innego robactwa, którego widok nie wiedzieć czemu wywołuje w pierworodnym euforię.... W wolnych chwilach Czaruś namiętnie biesiadował pochłaniając wszystko co znalazło się w zasięgu jego rączek.
Właśnie mam przed oczami pewne zdjęcie na którym jest mój brat cioteczny trzymający ślimaki w jakims pudełku. :P
OdpowiedzUsuńja jak bylam mlodsza tez uwielbialam slimaki i to chyba z wzajemnoscia :)
OdpowiedzUsuńz dzialki przywiozlam do domu duze slimaki chyba winniczki sie nazywaja i trzyamalam je w akwarium karmiac salata i wszystkim tym co bylo zielone i w zasiegu reki :P
Tak to jest u nas też czasm na ogrodzie dochodzi do kłutni no ale tak to jużjest w rodzinie :(
OdpowiedzUsuńMam nadzieje ze szybkoogarniesz ogród i bedziesz mogła soei pogrilowac :)
Co do ślimaków to bardzo fajnei ma maluch zainteresowania u nas Filip nie weżmie ślimaka do ręki bo się boji Śłiczne fotki Pozdrawiam
mały jest śliczny , życzę Wam więcej takich rodzinnych chwil tym razem w towarzystwie tatusia
OdpowiedzUsuńdzieki :*
OdpowiedzUsuńpocieszam sie faktem ze ocena na swiadectwie nie zawsze idzie w parze z tym co czlowiek ma w glowie :)
A to sobie znalazł zainteresowanie :-) Ciekawski chłopczyk. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńWitajcie :)
OdpowiedzUsuńDziękujemy za odwiedziny na blogu,życzenia i podanie nowego adresu.
Heheh Karola też rozgląda się za ślimakami.
Tylko jak przyjdzie co do czego to mówi fuj ;)
Czaruś ładnie rośnie. A po zimie na działce zawsze dużo roboty. U nas w ogródku, który jest dość mały, też było co robić. Na szczęście już wszystko za mną.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Was!
Orzechu
mój Filon tez uwielbia ślimaki bleeee :)))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam was serdecznie
pozytywka
http://pozytywkowo.blog.onet.pl/