niedziela, 27 lipca 2008

Na szybko...

Tym razem ekspresowo. Na początek zdjęcia Czarusia w czasie zabawy krówkami i statkiem muminków, który już od dłuższego czasu jest na topie. Zaznaczę przy tym, że plastikowe figurki muminków, które były wraz z owym statkiem, okazały się zdecydowanie mniej trwałe niż te z twardej gumy, które Czaro miał wcześniej. Tak więc plastikowe muminy są bez ogonków i w wiekszości bez rąk, zaś Paszczakowi odpada głowa.



Cezary prawie codziennie karmi kaczki. Muszę przyznać, że rzucanie idzie mu coraz lepiej, a zamach robi przy tym taki duży, że kiedyś pewnie od tego się przewróci. Pierworodny zazwyczaj przegania gołębie, które chcą się załapać na darmowy posiłek, lecz dzisiaj zapatrzył się w licznie pływające kaczuszki. Pech chiał, że owe ptactwo swoje niezadowolenie dało mi dziś boleśnie odczuć dziobiąc kilkakrotnie z zaskoczenia moje piękne stopy odziane w japonki. To już bezczelność! Na zdjęciach Czaruś z ciocią Klaudią, moją siostrą, którą bardzo lubi.



Weekend spędzony na wsi szybko minął. Moja siostra, ku radości Cezarego pojechała z nami. Gdy pierworodny uciął sobie popołudniową drzemkę, zostawiony został pod opieką teśćiów a my pojechaliśmy niedaleko nad jezioro Białe, które w sezonie od lat oblegane jest przez turystów. Jak doproszę się szwagra, żeby mi przesłał emailem zdjęcia to zapewne wkleję.
Cezary na wsi nigdy się nie nudzi. Łapał koty i nie wiedzieć czemu wrzucał je do babcinego kosza na ziemniaki, no a przede wszystkim karmił i doglądał ukochane krówki. Nawet próbował je nakarmić znalezioną w piaskownicy cebulą. Na początku jednak znalezisko zostało zakwalifikowane przez pierworodnego jako przedmiot niecodzienny i było przez niego noszone jak trofeum.