czwartek, 9 października 2008

Expresowo

Wiem, wiem…trochę się na blogu zakurzyło. Ostatnio każdą wolną chwilę, spędzałam z nosem w książkach. Poza tym praca, wszelkiego rodzaju obowiązki domowe są jak wiadomo skutecznymi pożeraczami czasu. Wieczorami jestem często tak zmęczona, że gdy usypiam Czarka to razem z nim przenoszę się w krainę snu. Może to jakieś przesilenie jesienne? W każdym razie już piszę co u nas słychać. W wielkim skrócie.

Czaro, jak to dziecko, zawsze był niezwykle ciekawski,. A jak wiadomo czym pociecha starsza, tym więcej potrafi i pomysłów ma proporcjonalnie więcej. Ja wiem, że te wszystkie psoty wynikają z dziecięcej ciekawości, ale czasami mam ochotę wyjść z własnej skóry i stanąć obok. Bo ile można powtarzać, np. że do miski z wodą dla psów niczego się nie wrzuca ani nie nabiera się wody w klocki i nie poi się nią krówek?! Czaro ma oczywiście inne priorytety. Musi samemu sprawdzić, co będzie pływać a co utonie a i krówki nie mogą cały dzień pić wody na niby. Psami zaś pierworodny w ogóle się nie interesuje, dla niego mogą nic nie pić. Najgorsze są jednak Cezarowe wspinaczki np. umieszczanie krzesełka na wersalce i wspinanie się po nim do półek. Trzeba mieć oczy naokoło głowy, bo o nieszczęście nie trudno. Niedawno Czaro potknął się o własne nogi i wylądował buzią na swoim plastikowym krzesełku. Co z tego, że byłam obok, i tak nie zdążyłam go złapać. Na szczęście skończyło się tylko na rozwalonej wardze,choć jak zobaczyłam ile było krwi myślałam, że sobie wybił ząb.

Ostatnim hitem w czasie naszych spacerków jest zbieranie przez Czarusia różnej wielkości kamieni i sprawdzanie, które wrzucone do kałuży robią większy plusk. Dla mnie pocieszające jest, że nie wpadł jeszcze na pomysł własnoręcznego sprawdzania głębokości kałuż przed wrzucaniem kamieni. Poza tym zbieramy liście, kasztany, żołędzie, orzechy, karmimy chlebem kaczki, a pierworodny dodatkowo jeszcze straszy gołębie.


Jeśli chodzi o Czarusiowe zabawy to krówki nadal górą, za nimi świnki, potem duża przerwa i dopiero pozostałe zabawki. Krówki w przeciwieństwie do innych zwierząt mogą nawet pić herbatkę z filiżanki, którąto pierworodny własnoręcznie z imbryczka nalewa. Oczywiście na niby:)


Ostatnio Czaro złapał katar i kaszel. Byliśmy u lekarza. Niby wszystko w porządku. Osłuchowo nic, gardło czyste. Jak zwykle dostał eurespal i syropek. Już sama nie wiem czy to na tle alergicznym czy po prostu zwykłe przeziębienie. Musimy się wreszcie wybrać do alergologa…

W weekend odwiedziliśmy teściów na wsi. Czaro wniebowzięty,chodził za krówkami i chciał je jak zwykle karmić. Byliśmy też we dwójkę na spacerze na polach i w lesie. Czaro to już prawdziwy piechur. Robiłam zdjęcia telefonem, ale nie wiem gdzie mam kabel do komputera więc wrzucę je jak go znajdę.

O tym jak wegerka swoim samochodem zaczęła jeździć nie tylko po stolicy napisze w kolejnym poście.