Czaruś poznając świat interpretuje go po swojemu, po dziecięcemu. Nie wszystkie działania pierworodnego są dla mnie zrozumiałe, ale muszę przyznać, że rządzą się one własną logiką. Gdy Czaro się z kimś żegna, macha rączką pa pa. Ale jak się okazuje, syn wychodzi z założenia, że żegnać się można nie tylko z każdym ale i ze wszystkim. I tak macha rączką na windę, którą przed chwilą jechał (robi to dopóki owa nie odjedzie-bywa to nieraz problematyczne), na kaczuszki i kwiatki, które przed chwila oglądał, na gołębie, na przejeżdżający ulicą autobus, na prawie każdy samochód stojący lub jadący, żegna się z dziećmi na placu zabaw, ze zjeżdżalnią, piaskownicą itd, itd, długo by wymieniać. Czasem się zastanawiam czy od tego ciągłego machania nie boli go ręka.
Pierworodny jest też porządnicki. Od dawna już po wypiciu picia wrzuca pustą butelkę do zlewu. Tylko zrozumieć ciągle nie mogę, czemu dodaje do tego usługę gratis, w postaci wciskania do srodka butelki smoczka. Irytujące.
W środę byliśmy na szczepieniu. Jak to się nieraz zdarza, do pani doktor weszliśmy o godzinę później niż byliśmy umówieni. Ja czekania miałam juz sredecznie dość, zaś Czaro jeszcze się trzymał. Dostał naklejkę dzielny pacjent, którą w czasie badania z dumą przykleił sobie na goły brzuszek, z czego nie tylko ja się śmiałam. W gabinecie szczepień pierworodny zaprezentował paniom taniec z elementami stepowania wykonany na stanowisku do przebierania dzieci, za co dostał brawa a potem zastrzyk w nóżkę. Chyba nie był za bardzo zadowolony z takiej nagrody bo natychmiast zaczął machać raczką pa pa, może się obraził?
Mój laptop dalej czeka na przeszczep, bo organ, zwany dalej płytą główną, jest obecnie nieosiągalny w cenie, która nie spowodowałaby dla odmiany mojego zgonu. A to pech...
Pierworodny jest też porządnicki. Od dawna już po wypiciu picia wrzuca pustą butelkę do zlewu. Tylko zrozumieć ciągle nie mogę, czemu dodaje do tego usługę gratis, w postaci wciskania do srodka butelki smoczka. Irytujące.
W środę byliśmy na szczepieniu. Jak to się nieraz zdarza, do pani doktor weszliśmy o godzinę później niż byliśmy umówieni. Ja czekania miałam juz sredecznie dość, zaś Czaro jeszcze się trzymał. Dostał naklejkę dzielny pacjent, którą w czasie badania z dumą przykleił sobie na goły brzuszek, z czego nie tylko ja się śmiałam. W gabinecie szczepień pierworodny zaprezentował paniom taniec z elementami stepowania wykonany na stanowisku do przebierania dzieci, za co dostał brawa a potem zastrzyk w nóżkę. Chyba nie był za bardzo zadowolony z takiej nagrody bo natychmiast zaczął machać raczką pa pa, może się obraził?
Mój laptop dalej czeka na przeszczep, bo organ, zwany dalej płytą główną, jest obecnie nieosiągalny w cenie, która nie spowodowałaby dla odmiany mojego zgonu. A to pech...