Cezary dalej uwielbia zabawę polegającą na "kradzieży" babcinego szlafroka i skakaniu w nim z różnych mebli, a gdy tak biegnie w nim z prędkością światła przez korytarz wygląda jak mały nietoperz.

Kolejne dziwactwo Cezarego jest związane z wieczornym zasypaniem. Otóż zdarza się czasem, że zamiast grzecznie przykryć się kołderką, mój mały królewicz wyrzuca ją i poduszkę z łóżeczka, podnosi materac wraz z prześcieradłem, kładzie się na stelażu łóżka po czym przykrywa materacem. Wątpię by było mu wygodnie, gdyż po kilku minutach wszystko z powrotem wraca do normy i Czaro domaga się, by podać mu z powrotem kołderkę...Ot tak po prostu...
Dzień dziecka co prawda już był, ale Czaro dopiero niedawno dostał swój prezent. Pierwotnie miał być to konik na biegunach a skończyło się na garażu, który z mężykiem składaliśmy, gdy pierworodnego zmożył słodki sen. Jednak gdy nasze dziecię wstało, zobaczyło ów cud, nacieszyło nim oczy, przetestowało czy sprzęt odpowiedni dla jego pojazdów, zabrało się za rozkładanie misternej konstrukcji na czynniki pierwsze i oglądaniu każdego elementu z osobna. Jak widać dopiero po przejściu odpowiedniej kontroli małych rączek, garaż może być w pełni sprawny i dopuszczony do użytku codziennego.
Dzień dziecka co prawda już był, ale Czaro dopiero niedawno dostał swój prezent. Pierwotnie miał być to konik na biegunach a skończyło się na garażu, który z mężykiem składaliśmy, gdy pierworodnego zmożył słodki sen. Jednak gdy nasze dziecię wstało, zobaczyło ów cud, nacieszyło nim oczy, przetestowało czy sprzęt odpowiedni dla jego pojazdów, zabrało się za rozkładanie misternej konstrukcji na czynniki pierwsze i oglądaniu każdego elementu z osobna. Jak widać dopiero po przejściu odpowiedniej kontroli małych rączek, garaż może być w pełni sprawny i dopuszczony do użytku codziennego.


Jak wiadomo powszechnie, rodzice by zachować pełnię władz umysłowych muszą czasem od kochanej pociechy odpocząć. Wszak jako rodzina żyjemy nie tylko dla dziecka ale też dla siebie samych, a i dziecko powinno mieć możliwość choć kilkugodzinnego zatęsknienia za rodzicielami. Tak więc w niedzielę mieliśmy z mężykiem okazję do spędzenia czasu tylko we dwoje, zaś Czaro został ze swoimi dziadkami, z którymi zresztą mieszkamy.
Wybraliśmy się na Międzynarodowy Piknik Lotniczy w Góraszce. Korek od samej stolicy niebotycznych rozmiarów (na powrocie lepiej bo jechaliśmy inną drogą). Pierwszy raz oglądaliśmy takie widowisko. Te wszystkie akrobacje w powietrzu, dźwięki wydawane przez różne samoloty czy helikoptery są nie do opisania. Nie sądziłam, że takie akrobacje na tak niskiej jak na samolot wysokości, da się w powietrzu w ogóle wykonać. Naprawdę podziwiam tych pilotów. A tak swoją drogą, ciekawe czy owych pilotów pozbawiają w jakiś magiczny sposób instynktu samozachowawczego, bo jeśli nie, to chylę czoła.
Zapewne nie uwierzycie w moją głupotę ale bez bicia sie przyznam. Próbowałam naszą cudowną cyfrówką, która to nawet stabilizatora obrazu nie posiada, sfotografować przelatującego z prędkością 700km/h MiGa. Dobre co? Oczywiście na zdjęciu pozostały mi tylko chmury...Na szczęście z innymi samolotami było lepiej. Nawet posiadam filmik http://wegerka.wrzuta.pl/film/dnVkgLWYe2/
Wybraliśmy się na Międzynarodowy Piknik Lotniczy w Góraszce. Korek od samej stolicy niebotycznych rozmiarów (na powrocie lepiej bo jechaliśmy inną drogą). Pierwszy raz oglądaliśmy takie widowisko. Te wszystkie akrobacje w powietrzu, dźwięki wydawane przez różne samoloty czy helikoptery są nie do opisania. Nie sądziłam, że takie akrobacje na tak niskiej jak na samolot wysokości, da się w powietrzu w ogóle wykonać. Naprawdę podziwiam tych pilotów. A tak swoją drogą, ciekawe czy owych pilotów pozbawiają w jakiś magiczny sposób instynktu samozachowawczego, bo jeśli nie, to chylę czoła.
Zapewne nie uwierzycie w moją głupotę ale bez bicia sie przyznam. Próbowałam naszą cudowną cyfrówką, która to nawet stabilizatora obrazu nie posiada, sfotografować przelatującego z prędkością 700km/h MiGa. Dobre co? Oczywiście na zdjęciu pozostały mi tylko chmury...Na szczęście z innymi samolotami było lepiej. Nawet posiadam filmik http://wegerka.wrzuta.pl/film/dnVkgLWYe2/

Oczywiście jak to bywa w takich miejscach kupić można mnóstwo różnych pierduł. Co prawda my z mężykiem już jesteśmy za starzy na takie rzeczy, więc to nieobecny na imprezie Czaro stał się właścicielem dmuchanego BOEINGA 747 oraz nakręcanej czarnej myszy.