Zainteresowanie Cezarego Świętami Bożego Narodzenia stale rośnie. Wszędzie coraz wiecej choinek i różnych innych świątecznych gadżetów. Z każdym dniem pierworodnemu pozostaje coraz mniej czekoladek w kalendarzu i już nie może się doczekać, kiedy otworzy tę ostatnią, a próbuje szelma codziennie:-), no cóż, czas nie działa w ten sposób;-). Po swojemu Cezary przypomina, że u Mikołaja i krówek (wg. niego nie ma czegoś takiego jak renifery ) to on sobie listem pociąg zamówił. Po tygodniu słuchania przez Czarka przeróżnych zestawów kolęd z różnych płyt, stwierdzam, że Elvisowi Presleyowi przybył jeszcze jeden fan. Cezarego oczywiście nie interesuje, że to nie polskie kolędy, ma być Elvis i już. Ehh...ale za to jak Czaro przy nich tańczy..:-)
Zrobiliśmy na oknie "zimowy las nocą"|imitacją śniegu w spreayu i oczywiście kupiliśmy i ubraliśmy malutką choinkę, która ma co prawda dużo ozdób, ale nie posiada bombek. Zresztą wszystkie by nie przetrwały kontaktów z moim dwulatkiem, czego Cezary daje co jakiś czas dowody próbując wąchać i rozjeżdżać drzewko pociągami. Jutro będziemy jeszcze piec pierniczki i oby pierworodny nie zażyczył sobie takich w kształcie pociągów;-).
Ze wszystkich napotykanych drzewek bożonarodzeniowych Czarkowi najbardziej podoba się to, które stoi w naszym bloku na parterze na klatce. Tak więc nie da się szybko wejść do domu, trzeba jeszcze zaliczyć "niezbędny i obowiązkowy" postój przy choince i się nią pozachwycać.

Z cyklu ciekawostek, jak to Cezary musiał się sam przekonać, że nie da się zdjąć rajstop nie zdejmując najpierw kapci. Zaplątał i zafiksował się biedaczek tak, że nie mógł się nawet ruszyć:-). Na koniec dodam jeszcze, ze jako przekorny dwulatek do końca był zdania, że sobie sam poradzi.

Weekend spędziliśmy u teściów na wsi. Czaro odwiedzał ukochane krówki i świnki, pomagał babci je karmić i poić. Czaruś wie, że mleko jest od krówki, jajka od kurki a kiełbaska i szyneczka od świnki. Niedawno zdałam sobie sprawę z faktu, że kiedyś mój synek zacznie się zastanawiać jak własciwie ta świnka "daje" tę szyneczkę, bo że krówkę się doi to wielokrotnie juz widział. Mam nadzieję, że gdy się kiedyś dowie nie zostanie z tego powodu jaroszem.
Razem z nami na wieś wyjechała część prezentu mikołajkowego(jezdnia) i garaż, który z braku miejsca porastał kurzem na szafie. Postanowiliśmy te zabawki tam zostawić, bo w domu i tak nie ma miejsca, żeby je rozłożyć i żeby synek mógł się nimi bawić, nie to co na wsi;-)


Cezary, jak to dziecko, pomysłów na zabawę ma zawsze bez liku. Nie wiem za bardzo po co mu te rurki na palcach były, ale chodził tak po całym domu i kazał je sobie zakładać, gdy mu spadły. Zastanawiałam się nawet przez chwilę do kogo chciał się upodobnić, do Edwarda Nożycorękiego czy Joli Rutowicz?, ale przecież żadnego z nich nigdy nie oglądał. Ot dziecięca fantazja....

Raczej na pewno nie uda mi się napisać przed świętami kolejnego posta. Wigilię spędzamy z moimi rodzicami i dziadkami w stolicy, zaś w pierwszy dzień świąt z samego rana jedziemy do teściów i zapewne będziemy odwiedzać dziadków i ciotki mężyka. Tak więc do domu wócimy dopiero w niedzielę wieczorem.
(Kartka pobrana ze strony: http://nasza-scraplandia-freebies.blogspot.com/)
Zrobiliśmy na oknie "zimowy las nocą"|imitacją śniegu w spreayu i oczywiście kupiliśmy i ubraliśmy malutką choinkę, która ma co prawda dużo ozdób, ale nie posiada bombek. Zresztą wszystkie by nie przetrwały kontaktów z moim dwulatkiem, czego Cezary daje co jakiś czas dowody próbując wąchać i rozjeżdżać drzewko pociągami. Jutro będziemy jeszcze piec pierniczki i oby pierworodny nie zażyczył sobie takich w kształcie pociągów;-).
Ze wszystkich napotykanych drzewek bożonarodzeniowych Czarkowi najbardziej podoba się to, które stoi w naszym bloku na parterze na klatce. Tak więc nie da się szybko wejść do domu, trzeba jeszcze zaliczyć "niezbędny i obowiązkowy" postój przy choince i się nią pozachwycać.

Z cyklu ciekawostek, jak to Cezary musiał się sam przekonać, że nie da się zdjąć rajstop nie zdejmując najpierw kapci. Zaplątał i zafiksował się biedaczek tak, że nie mógł się nawet ruszyć:-). Na koniec dodam jeszcze, ze jako przekorny dwulatek do końca był zdania, że sobie sam poradzi.

Weekend spędziliśmy u teściów na wsi. Czaro odwiedzał ukochane krówki i świnki, pomagał babci je karmić i poić. Czaruś wie, że mleko jest od krówki, jajka od kurki a kiełbaska i szyneczka od świnki. Niedawno zdałam sobie sprawę z faktu, że kiedyś mój synek zacznie się zastanawiać jak własciwie ta świnka "daje" tę szyneczkę, bo że krówkę się doi to wielokrotnie juz widział. Mam nadzieję, że gdy się kiedyś dowie nie zostanie z tego powodu jaroszem.
Razem z nami na wieś wyjechała część prezentu mikołajkowego(jezdnia) i garaż, który z braku miejsca porastał kurzem na szafie. Postanowiliśmy te zabawki tam zostawić, bo w domu i tak nie ma miejsca, żeby je rozłożyć i żeby synek mógł się nimi bawić, nie to co na wsi;-)


Cezary, jak to dziecko, pomysłów na zabawę ma zawsze bez liku. Nie wiem za bardzo po co mu te rurki na palcach były, ale chodził tak po całym domu i kazał je sobie zakładać, gdy mu spadły. Zastanawiałam się nawet przez chwilę do kogo chciał się upodobnić, do Edwarda Nożycorękiego czy Joli Rutowicz?, ale przecież żadnego z nich nigdy nie oglądał. Ot dziecięca fantazja....

Raczej na pewno nie uda mi się napisać przed świętami kolejnego posta. Wigilię spędzamy z moimi rodzicami i dziadkami w stolicy, zaś w pierwszy dzień świąt z samego rana jedziemy do teściów i zapewne będziemy odwiedzać dziadków i ciotki mężyka. Tak więc do domu wócimy dopiero w niedzielę wieczorem.
A wszystkim odwiedzającym i czytającym naszego bloga życzymy:
Zdrowia, miłości, niech mały Jezus w sercach zagości,
szczerości duszy, zapachu ciasta,
przyjaźni, która jak miłość wzrasta,
kochanej twarzy, co rano budzi,
i wokół pełno życzliwych ludzi.
Aby spełniły się świąteczne życzenia,
te łatwe i trudne do spełnienia.
Niech się spełnią te duże i te małe,
te mówione głośno lub wcale.
Dzieciom życzymy białego puchu
i wymarzonych prezentów:-)
Zdrowia, miłości, niech mały Jezus w sercach zagości,
szczerości duszy, zapachu ciasta,
przyjaźni, która jak miłość wzrasta,
kochanej twarzy, co rano budzi,
i wokół pełno życzliwych ludzi.
Aby spełniły się świąteczne życzenia,
te łatwe i trudne do spełnienia.
Niech się spełnią te duże i te małe,
te mówione głośno lub wcale.
Dzieciom życzymy białego puchu
i wymarzonych prezentów:-)
(Kartka pobrana ze strony: http://nasza-scraplandia-freebies.blogspot.com/)