Najpierw zdjęcie króla na tronie. Do tej pory nie wiem czy radość po popołudniowej drzemce spowodowana była wyspaniem się, czy też widokiem zapomnianym, jakim był aparat fotograficzny. Tak czy siak nadmienić muszę, że z Cezarego to się śpioch zrobił. Nareszcie! Jeszcze w październiku myślałam, że wysypianie się do godziny dziewiątej rano będzie dla mnie osiągalne dopiero, gdy pierworodny stanie się nastolatkiem:-) A tu miła niespodzianka. Cezary zamiast po szóstej, wstaje koło ósmej, chyba, że jedziemy do pracy, wtedy czasem wstaje sam a czasem trzeba go budzić, za czym chyba nikt nie przepada. Po obiedzie zaś, gdy się pierworodnego nie budzi potrafi sobie czasem uciąć nawet 3 godzinną drzemkę. Zwykle budzę go jednak po 1,5-2 godzinach, bo innaczej ma problem z zaśnięciem wieczorem.

Odwiedziliśmy ostatnio pradziadków Cezarego. Wizyta owa była od dawna wyczekiwana przez moich dziadków, jednak coś zawsze stało na przeszkodzie...Tak więc Cezary starał się być bardzo grzeczny, został przez pradziadka obdarowany słodkościami a także zakupione zostały przez "dziadzia" ulubione specjały pierworodnego, czyli jogurciki, pomidorki, soczki, bułeczki, pasztecik itp. Ehh, temu to dobrze. Mnie za to, żeby było sprawiedliwie, została powierzona misja stworzenia obiadu dla wszystkich...

Teraz trochę o minionych mikołajkach. Miały być tylko słodkości w świątecznej skarpecie i niewielki prezencik, który babcia już wcześniej dla pierworodnego kupiła (nie wiedzieć czemu był to Robin Hood ze smokiem). Ale niestety mikołaja- babcię trochę poniosło, bo dokupił nie wiem po co kolejne dwa prezenty i to w dodatku gigantycznych rozmiarów (jezdnia dla samochodów oraz tory). Zapomniałam napisać, że w zeszłym miesiącu moja siostra wprowadziła sie z powrotem do domu (wcześniej mieszkała z chłopakiem) i teraz mamy dla siebie nie dwa a jeden pokój, więc miejsca zrobiło się zdecydowanie mniej. Babcia, choć w dobrej wierze, kupiła i nie pomyślała, gdzie my te wszystkie zabawki włożymy, mało tego, gdy się tory rozłoży na podłodze nie ma się gdzie ruszyć, nie mówiąc o tym, że jeszcze ta jezdnia...Czaro oczywiście wniebowzięty, nawet gdy potyka się o własne nogi. A mówiłam, a prosiłam NIC DUŻEO! Gdzie ja mam to wszystko chować na lampę?!, po co mu tyle! zabawek?. Ja rzadko Czarkowi coś kupuję, bo dziadkowie tak swojego jedynego wnuczka rozpieszczają, że ja ledwo nadążam. Może to Ja powinnam na gwiazdkę zażyczyć sobie własne mieszkanie?, wtedy na pewno więcej zabawek się zmieści niż na 12metrach kwadratowych naszego pokoju. I pomyśleć, że niedługo będą jeszcze święta...Dobra dosyć tego biadolenia.



Odwiedziliśmy ostatnio pradziadków Cezarego. Wizyta owa była od dawna wyczekiwana przez moich dziadków, jednak coś zawsze stało na przeszkodzie...Tak więc Cezary starał się być bardzo grzeczny, został przez pradziadka obdarowany słodkościami a także zakupione zostały przez "dziadzia" ulubione specjały pierworodnego, czyli jogurciki, pomidorki, soczki, bułeczki, pasztecik itp. Ehh, temu to dobrze. Mnie za to, żeby było sprawiedliwie, została powierzona misja stworzenia obiadu dla wszystkich...

Teraz trochę o minionych mikołajkach. Miały być tylko słodkości w świątecznej skarpecie i niewielki prezencik, który babcia już wcześniej dla pierworodnego kupiła (nie wiedzieć czemu był to Robin Hood ze smokiem). Ale niestety mikołaja- babcię trochę poniosło, bo dokupił nie wiem po co kolejne dwa prezenty i to w dodatku gigantycznych rozmiarów (jezdnia dla samochodów oraz tory). Zapomniałam napisać, że w zeszłym miesiącu moja siostra wprowadziła sie z powrotem do domu (wcześniej mieszkała z chłopakiem) i teraz mamy dla siebie nie dwa a jeden pokój, więc miejsca zrobiło się zdecydowanie mniej. Babcia, choć w dobrej wierze, kupiła i nie pomyślała, gdzie my te wszystkie zabawki włożymy, mało tego, gdy się tory rozłoży na podłodze nie ma się gdzie ruszyć, nie mówiąc o tym, że jeszcze ta jezdnia...Czaro oczywiście wniebowzięty, nawet gdy potyka się o własne nogi. A mówiłam, a prosiłam NIC DUŻEO! Gdzie ja mam to wszystko chować na lampę?!, po co mu tyle! zabawek?. Ja rzadko Czarkowi coś kupuję, bo dziadkowie tak swojego jedynego wnuczka rozpieszczają, że ja ledwo nadążam. Może to Ja powinnam na gwiazdkę zażyczyć sobie własne mieszkanie?, wtedy na pewno więcej zabawek się zmieści niż na 12metrach kwadratowych naszego pokoju. I pomyśleć, że niedługo będą jeszcze święta...Dobra dosyć tego biadolenia.

