poniedziałek, 16 marca 2009

Tak mało czasu dla NAS....

Zobaczyć naszą trójcę na wspólnym spędzaniu wolnego czasu to praktycznie rzecz niemożliwa. Po prostu takiego czasu nie ma, a raczej nie często się zdarza. Mężyk pracuje praktycznie no stop, nie ma dnia w tygodniu, w którym by nie pracował. Czaruś widzi tatusia rano, gdy ten szykuje się i wychodzi do pracy. Wieczorem, gdy mężyk wraca to Czaro zwykle już śpi. Wywnioskować więc można łatwo, że chwile wspólnych męskich zabaw są albo bardzo krótkie albo też nie ma ich wcale. Taka sytuacja trwa od kilku miesięcy i już widać jej efekty. Pierworodny tęskni za tatusiem, nie lubi jak tatuś wychodzi do pracy, a gdy wieczorem wraca, to Czaro od razu przybiega i już podczas tulenia rozbiera mężyka z kurtki, żeby przypadkiem znowu nie wyszedł. Chce brykać z ukochanym tatusiem jak najdłużej, przez co idzie wtedy później spać. Na spacerach ze mną, gdy pierworodny widzi innych tatusiów bawiących się ze swoimi dziećmi często się zdarza, że podbiega do takiego tatusia i też chce się z nim bawić. Czaro wie, że to jest tato innego dziecka a nie jego ale mimo to chce się z "panem" bawić...
No cóż, taka jest sytuacja a nie inna. Ja nie pracuję (dorabiam tylko) i to mężyk utrzymuje naszą trójcę. Czaruś jest za mały, żeby mimo moich tłumaczeń mógł wszystko zrozumieć. Że tatuś go bardzo kocha i też za nami tęskni, ale nie może poświęcać nam tyle czasu co wcześniej, że teraz ma inną pracę, która wymaga więcej czasu poza domem. Ale dość już tych smętów i rzadkie wspólne chwile czas doceniać i uwieczniać:-)
Dwa tygodnie temu wybraliśmy się razem do Łazienek Królewskich. Czaruś był wniebowzięty i przeszczęsliwy a i pogoda nam dopisała. Czaro zajadał sie gofrem. Osatnio takie cudo degustował na wakacjach, więc już nie pamiętał co to takiego i jak to smakuje...



Czaro jest ekspertem od wynajdowania różnych dziwnych zakamarków. Gdy schował się za drzewem byłam przekonana, że zaraz się pokaże i zrobi swoje "A kuku!". Tymczasem, gdy podeszłam okazało się, że pierworodny znalazł dośc niezwykłe drzewo i po prostu się w nim schował:-)



Z mamusią Czaruś jest szczęśliwy ale...



...najlepiej jak jest z nami ukochany tatuś:-)



Po spacerze w Łazienkach pojechaliśmy do Pałacu Kultury i Nauki na Taras Widokowy (zdaniem Czaro jechaliśmy na dach). Wjazdowi na "Trzydziestkę" towarzyszy też zawsze jakaś wystawa. Tym razem była to wystawa edukacyna "Żyj Zdrowo! Sport i Szpinak".
Czaruś do wysokości jest po części przyzwyczajony, bo mieszkamy na 15stym piętrze, ale muszę przyznać, że widok z 30stego piętra PKiN zrobił na pierworodnym ogromne wrażenie. W ramionach tatusia czuł się bezpiecznie i podziwiał panoramę stolicy. Dopiero po jakimś czasie zaczął się troszkę bać i nie chciał już dalej oglądać, chyba zdał sobie sprawę, że jestesmy naprawdę wysoko.


Wystawa, choć przeznaczona dla dorosłych i starszych dzieci zawierała tak wiele ciekawych rzeczy, że nawet Czaro znalazł coś interesującego dla siebie. Razem z tatusiem "karmili" robota specjalnymi hamburgerami i colą aż mu poziom cukru skoczył do stanu alarmowego i zaczęło mu sie odbijać, a śmiali się przy tym niesamowicie. Wątpię, żeby któryś z moich mężczyzn pojął przy okazji jaki wpływ na zdrowie ma taka dieta... Poza tym Czaro poznawał smaki. Próbował specjalnych pastylek w różnych smakach: słodkim, słonym, gorzkim...tylko tych ostrych nie chiał próbować. Ciekawe czy wiedział jak mogły smakować?...Na specjalnych interaktywnych tablicach zaznaczał potrawy o odpowiednich smakach, wąchał różne przyprawy, robił sobie z tatusiem specjalna kartę zdrowia, skakał po podświetlanych żabkach, wspinał się na pochyłą ściankę (wdrapał się nawet do połowy), chodził po linie trzymany za rączkę i wiele innych ciekawych rzeczy.
Szkoda, że tak rzadko mamy okazję, gdzieś się RAZEM wybrać...

(Materiały do wszystkich scrapów: Zestaw "My guy" by Stacey Towers http://sjtowers.blogspot.com/)