poniedziałek, 5 listopada 2007

Mały czytelnik:-)))

Nasz kochany Czaruś, ku wielkiej radości i niewielkiemu zdziwieniu rodziców, jest miłośnikiem książek. Tak więc powoli, powoli "sztywno-papierowych" egzemplarzy książeczek nazbierało się sporo. Nie dało się już ich odkładać gdzie popadnie, tym bardziej, że będące poza zasięgiem małych rączek budziły zdecydowany sprzeciw pierworodnego. Tak więc Czarusiowi została udostępniona specjalna półeczka, a raczej spora półka, pełniąca honorową funkcję dziecięcej biblioteki. Synek z właściwą sobie dziecięcą pasją, zaraz po porannym przetarciu oczek i jedzonku, wychodzi z łóżeczka i wędruje do biblioteczki. Następnie wyjmuje książeczkę, wręcza rodzicom i oczekuje wspólnego oglądania bajeczek (oczywiście Cezary musi sam karteczki przewracać), czytania lub opisywania przez dorosłego, co jest na obrazku, pokazywania paluszkami postaci i przedmiotów. Proceder ten trwa póki wszystkie bajeczki nie zostaną wyjęte i obejrzane. Oczywiście w wyniku codziennych obowiązków rodziców jest on przerywany, jednakże synek wydaje sie w ogóle tego nie zauważać. Dla niego on nadal trwa, więc jest nie istotne czy mama robi śniadanie, tata idzie do pracy itp. Czaruś zadowolony chodzi z książeczkami po mieszkaniu i domaga się wspólnego oglądania. Tak więc książeczki są porozrzucane po całym mieszkaniu bo pierworodny potrafi odłożyć na półkę co najwyżej jedną lub dwie z nich. Takie oglądanie z przerwami trwa od rana do wieczora, przerywane oczywiście zabawami innymi zabawkami i przedmiotami.
Czasami zastanawiam się czy dzieci w wieku Czarusia tak uwielbiają książeczki czy po prostu wyrasta mi mały mol książkowy;-). Kiedy synek był maleńki, co wieczór czytałam mu przed snem bajeczki. Teraz jest to niemożliwe, gdyż jak tylko Cezary widzi w moim ręku jakąś książkę nie ma mowy o spaniu! On musi jej dotykać, pokazywać i sam przewracać kartki i niestety ma potem problemy z zaśnięciem. Zatem wieczorami opowiadam mu krótkie rymowane wierszyki. Z potrzeby mam ich już w pamięci całe mnóstwo, co często przydaje się podczas czekania w kolejce w sklepie czy w poczekalni u pediatry. Do ulubionych wierszyków Cezarego należy: nieśmiertelna "Lokomotywa", "Chory kotek", wiersze o pajączkach, nietoperzach, ogórku korniszonku, stonodze, żółwiu Nikodemie i wiele innych.
Cieszę się, gdy widzę jak synek z uśmiechem na swojej małej buźce niesie kolejną książeczkę i z radością ją razem oglądamy. Choć czasami dziesiąta książeczka z rzędu wspólnie oglądana potrafi mamę zmęczyć;-), to należy poświęcić na to tyle czasu, ile dziecko potrzebuje.