Ostatnio czuję, jakby nasze życie siedziało w jakimś francuskim TGV. Pędzi do przodu jak szalone, a my co chwila jestesmy w innym miejscu. Najszczęśiwszy oczywiscie jest Czaruś, który kocha podróżować i uwielbia jak coś się dzieje. W piątek warszawski maraton w korkach, w celu załatwiania spraw różnorakich, w większości oczywiście zaległych. W końcu wypadało np.odebrać dyplom ukończenia studiów, ot tak, by się kurzył w domu...Zapisałam się też na egzamin teoretyczny na prawo jazdy.Trochę to trwało, zważywszy na fakt, że przede mną w kolejce czekało grubo ponad 100 osób. Czaruś w tym czasie zwiedzał z tatusiem niezbadane tereny, pozbawiając przy tym życia kilka żuków, które z upodobaniem sadysty, małym paluszkiem wgniatał w betonową fontannę oraz rzucał w dal znalezioną muszlą ślimaka...
Byliśmy też u moich dziadków, gdzie pierworodny robił prababci wiosenne porządki, szukając nowych miejsc dla stu tysięcy kobiecych drobiazgów. Po poprzedniej wizycie kochanego wnuka dziadek nastawiał swoje stare zabytkowe radio ponad godzinę, bo stacje radiowe umieszczone pod poszczególnymi przyciskami wyparowały...
Poniżej zaległe zdjęcia małego majsterkowicza:

Byliśmy też u moich dziadków, gdzie pierworodny robił prababci wiosenne porządki, szukając nowych miejsc dla stu tysięcy kobiecych drobiazgów. Po poprzedniej wizycie kochanego wnuka dziadek nastawiał swoje stare zabytkowe radio ponad godzinę, bo stacje radiowe umieszczone pod poszczególnymi przyciskami wyparowały...
Poniżej zaległe zdjęcia małego majsterkowicza:

"Upiór w operze" oczywiście okazał się niezapomnianym przeżyciem, wartym swojej ceny. Nie da się opisać emocji jakie towarzyszą w czasie oglądania spektaklu więc nawet nie bedę próbować. Bo jak opisać uczucia, jakie mi towarzyszyły, gdy np. nad moją głową powoli zawisał ćwierćtonowy żyrandol, który w trakcie przedstawienia oczywiście spada na scenę? No właśnie...nie da się...Generalnie polecam każdemu, kto chciałby się wybrać na ten musical. Poniżej zdjęcia mojego kochanego upiorka w koszulce tatusia. (Nie wiem czemu postanowił w niej chodzić po domu.)

Od wczorajszego wieczora jestesmy u teściów na wsi. Na dzisiaj zrobionych zdjęciach poniżej, Czaruś na naszym placu, gdzie na razie jest ściernisko ale będzie san Francisco:-)....
