Najpierw były muminki, potem bardzo długo krówki a za nimi świnki. Teraz prym wiodą pociągi i lokomotywy. Co prawda od czasu do czasu przewozi nimi krówki i dalej widzi wszędzie krowy, ale to już nie to samo. Czaro wie, które produkty spożywcze są z mleka i te są oczywiście najchętniej zjadane, zwłaszcza mleko. Zawsze mi pomaga robić naleśniki dodając wszystkie potrzebne produkty do garnka (wie już co i jak). I ostatnio chyba epoka krówek na tym się kończy. Jedyna bajką jaką pierworodny chce oglądać na dobranoc jest "Tomek i przyjaciele" i ciągle bawi się pociągami, ma taką małą ciuchcię z klocków oraz małą lokomotywkę i wagoniki wadera, buduje do nich drogę a ja pomagam zrobić jakis tunel. I tak pcha je przez cały dzień, robiąc przerwy na jedzenie, spanie, spacery itp.Ostatnio robię zdjęcia tylko telefonem i ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Muszę w końcu kupić nowe akmulatorki do aparatu. Będziemy też w grudniu więcej w domu, bedę miała w przyszłym miesiącu mniej pracy i wiecej czasu tylko dla nas:-). No to teraz trochę do oglądania. Gdyby ktoś się zastanawiał nad kolorem ścian na zdjęciach to uspokajam,Czaro nie ma pokoju pomalowanego na różowo, to jest pokój dziewczynek,którymi się opiekuję. Napiszę jeszcze tylko, że synek już zdrów jak ryba, buzia mu się ładnie wygoiła i po krostkach nie ma już śladu:-)(tylko na djęciach są, bo były robione głównie w zeszłym tygodniu).
Na początek jak Cezary zupę gotował i nie chciał nikomu dać spróbować. Tak mu się pomysł pichcenia spodobał, że ważył różne owocowo-warzywne mieszanki przez kilka dni.
Na początek jak Cezary zupę gotował i nie chciał nikomu dać spróbować. Tak mu się pomysł pichcenia spodobał, że ważył różne owocowo-warzywne mieszanki przez kilka dni.

Następnie Cezary w wyjątkowo męskiej roli- mam nadzieję, że kiedyś nie będzie się za te fotki gniewał:-)

Pierworodny koniecznie chciał spróbować na owym sprzęcie jeździć. No cóż, przerosło go to trochę i na szczęście sam zrezygnował.

Gdy trochę śniegu spadło, ulubioną zabawą stało się dla Cezarego szukanie i niszczenie cudzych bałwanów. Gdy zaś zniszczenie śniegowej postaci przerastało możliwości mojego synka, po prostu rzucał w niego śniegiem. Miał z tego nieziemską wprost radość i nieraz ze śmiechu aż się zapluwał.

Na koniec będzie o sprycie i woli przetrwania małych rudych zwierzątek w miejskiej dżungli. Nie wiem jaka jest wysokość tego bloku, ale mogę napisać, że to ósme piętro...
