Od kiedy razem z Czarusiem co trochę jeździmy opiekować się małą dziewczynką (o 9 mies. młodszą od Czaro) to odbieramy również po południu jej starszą siostrę (4 l.) z przedszkola. I tu się właśnie zaczyna temat. Otóż Czaro, gdy tylko słyszy, że już czas odebrać Starszą z przedszkola jest wniebowzięty. Dobrze zna drogę i czasem to chce nawet biec. Przedszkole to dla niego takie ELDORADO, miejsce cudownych zabaw, nieodkryta kraina szczęśiwości,w dodatku tylko dla wybranych, bo on i Młodsza to nie mogą:-). Jest najczęściej zawiedziony, że nie może wejść do sali i tam się bawić, tylko odbieramy, pomagamy się ubrać Starszej i wychodzimy. Często gdy Starsza już wyjdzie z rodzicami do przedszkola Czaro patrzy na mnie i pyta "Ja?". Wtedy mu tłumaczę, że w przedszkolu trzeba być bez mamy (jak na teraz jego zdaniem to nie problem-a jak znam życie, w praktyce pewnie już tak kolorowo nie będzie). Mówię pierworodnemu, że jak on będzie chodził do przedszkola to ja będę chodzić do pracy (tu zaczyna się litania i wymienianie przez Czarka wszystkich znanych mu osób które chodzą do pracy). I na koniec tłumaczę synkowi, że i on będzie chodził do przedszkola ale dopiero wtedy, gdy skończy trzy latka. I co na to Czaro? Ano teraz, gdy ktoś się pyta synka ile ma lat, to mój mały chochlik wyciąga trzy paluszki i mówi z uśmiechem że ma "tsi!", a gdy widzi moją minę i kręcenie głową, że "no nie bardzo", to chowa jeden paluszek i bez wcześniejszego entuzjazmu prostuje, że tak właściwie to ma "dja", czyli dwa. No cóż, czas to pojęcie jeszcze za trudne dla pierworodnego.
Wczoraj po raz pierwszy, na próbę, wybrałam się z Czaro do pobliskiego przedszkola na zajęcia adaptacyjne (godzinne,płatne), które odbywają się od niedawna raz w tygodniu właśnie dla takich dzieci jak Czaro, które we wrześniu mają zostać przedszkolakami. Pomyslałam sobie, że jak Czarkowi spodobają się takie zajęcia (rodzice oczywiście w nich uczestniczą), to będziemy na nie uczęszczać co tydzień, a kto wie czy Czaro nie będzie od wrzesnia do tego właśnie przedszkola chodził. Pierworodny, gdy tylko usyszał, że idziemy do przedszkola się bawić, to ze szczęścia i radości omal się nie przewrócił:-) W przedszkolu na sali gimnastycznej, gdy czekaliśmy na rozpoczęcie zajęć, Czaro był tym, który wszędzie chciał wejść, wszystkiego dotknąć, sprawdzić co i do czego (jako jedyny z około siódemki dzieci był po raz pierwszy), a jego specyficzny śmiech i chichot słychać było z daleka. Na zajęciach Czaro mniej więcej po równo uczestniczył i zajmował się zupełnie czym innym. Gdy zaś pod koniec trwania zajęć przenieśliśmy się do sali przedszkolnej Czaro znalazł sobie do zabawy...no właśnie kolejki i tory drewniane, po czym stał się ostoją spokoju i opanowania, pochłonięty bez reszty nowym odkryciem. Oj nie było tak łatwo go stamtąd wyciągnąć:-). Dla mnie najważniejsze w tym całym przedsięwzięciu był fakt, że synek niczego i nikogo się nie bał, cały czas był radosny i szczęśliwy z pobytu w przedszkolu, nie bał się i nie wyrywał w momencie, gdy pani nauczycielka wzięła go za rękę, by z dwójką innych dzieci tańczył w kółeczku, dotrwał tak nawet do końca piosenki:-). Całe zajęcia trudno mi opisać, bo jako, że sama jestem nauczycielką zrobiłabym to pewnie w mało czytelny sposób skupiając się głównie na celach poszczególnych zadań zamiast na nich samych, albo z rozpędu napisałabym cały konspekt, bo jeszcze wszystko pamiętam. Jedno jest pewne, uczestnictwo w tego typu zajęciach to dla Czarka same plusy:
pozna przedszkole od środka i oswoi się z nim
pozna inne dzieci w jego wieku, (być może z niektórymi z nich będzie potem razem w grupie przedszkolnej)
poćwiczy zasady współżycia z dziećmi i dorosłymi
nauczy się aktywnie uczestniczyć w zajęciach, oswoi się z grupą
nauczy się różnych zabaw, piosenek w grupie, które będą mu potem towarzyszyć w przedszkolu (m.in. te standartowe na rozpoczęcie i zakończenie zajęć)
Jestem dobrej myśli:-)
Wczoraj po raz pierwszy, na próbę, wybrałam się z Czaro do pobliskiego przedszkola na zajęcia adaptacyjne (godzinne,płatne), które odbywają się od niedawna raz w tygodniu właśnie dla takich dzieci jak Czaro, które we wrześniu mają zostać przedszkolakami. Pomyslałam sobie, że jak Czarkowi spodobają się takie zajęcia (rodzice oczywiście w nich uczestniczą), to będziemy na nie uczęszczać co tydzień, a kto wie czy Czaro nie będzie od wrzesnia do tego właśnie przedszkola chodził. Pierworodny, gdy tylko usyszał, że idziemy do przedszkola się bawić, to ze szczęścia i radości omal się nie przewrócił:-) W przedszkolu na sali gimnastycznej, gdy czekaliśmy na rozpoczęcie zajęć, Czaro był tym, który wszędzie chciał wejść, wszystkiego dotknąć, sprawdzić co i do czego (jako jedyny z około siódemki dzieci był po raz pierwszy), a jego specyficzny śmiech i chichot słychać było z daleka. Na zajęciach Czaro mniej więcej po równo uczestniczył i zajmował się zupełnie czym innym. Gdy zaś pod koniec trwania zajęć przenieśliśmy się do sali przedszkolnej Czaro znalazł sobie do zabawy...no właśnie kolejki i tory drewniane, po czym stał się ostoją spokoju i opanowania, pochłonięty bez reszty nowym odkryciem. Oj nie było tak łatwo go stamtąd wyciągnąć:-). Dla mnie najważniejsze w tym całym przedsięwzięciu był fakt, że synek niczego i nikogo się nie bał, cały czas był radosny i szczęśliwy z pobytu w przedszkolu, nie bał się i nie wyrywał w momencie, gdy pani nauczycielka wzięła go za rękę, by z dwójką innych dzieci tańczył w kółeczku, dotrwał tak nawet do końca piosenki:-). Całe zajęcia trudno mi opisać, bo jako, że sama jestem nauczycielką zrobiłabym to pewnie w mało czytelny sposób skupiając się głównie na celach poszczególnych zadań zamiast na nich samych, albo z rozpędu napisałabym cały konspekt, bo jeszcze wszystko pamiętam. Jedno jest pewne, uczestnictwo w tego typu zajęciach to dla Czarka same plusy:
pozna przedszkole od środka i oswoi się z nim
pozna inne dzieci w jego wieku, (być może z niektórymi z nich będzie potem razem w grupie przedszkolnej)
poćwiczy zasady współżycia z dziećmi i dorosłymi
nauczy się aktywnie uczestniczyć w zajęciach, oswoi się z grupą
nauczy się różnych zabaw, piosenek w grupie, które będą mu potem towarzyszyć w przedszkolu (m.in. te standartowe na rozpoczęcie i zakończenie zajęć)