W domku cieplutko zaś na dworzu zimno i strasznie wieje. Za to szyby mamy ślicznie mrozem w esy floresy wymalowane. Zastanawiam się, czy by jutro od męża z samochodu nie wyciągnąć jakiejś skrobaczki do szyb, bo w sumie niewiele przez okna widzę...Byliśmy dzisiaj z Czarusiem na spacerku. Jutro jak bedzie dalej tak wiało, to się dwa razy zastanowię zanim wyjdę. Pierworodny nawet nie odwracał się w wózku, żeby jak zwykle popatrzeć na ulubione kaczuszki nad jeziorkiem. Opatulony jak eskimos tylko oczkami mrugał, ja zresztą też nie jestem miłosniczką mrozu.
W Nowym Roku synek dostał chyba podwójną dawkę energi do wykorzystania. Nie sądziłam, ze jeszcze więcej sie da...Szkoda, że nie przechodzi to na rodziców, bo ja dla odmiany czuję się ciągle zmęczona.
W Sylwestra bawiliśmy się z mężem na imprezie, zaś Czaruś został z babcią-moja mamą. Podobno spał jak suseł i żadne fajerwerki nie były w stanie go obudzić. A na kilkudziesięcio tysięcznym osiedlu było ich za pewne nie mało:-) Pozdrawiam wszystkich czytających i komentujących w Nowym Roku!!! Buziole


W Nowym Roku synek dostał chyba podwójną dawkę energi do wykorzystania. Nie sądziłam, ze jeszcze więcej sie da...Szkoda, że nie przechodzi to na rodziców, bo ja dla odmiany czuję się ciągle zmęczona.
W Sylwestra bawiliśmy się z mężem na imprezie, zaś Czaruś został z babcią-moja mamą. Podobno spał jak suseł i żadne fajerwerki nie były w stanie go obudzić. A na kilkudziesięcio tysięcznym osiedlu było ich za pewne nie mało:-) Pozdrawiam wszystkich czytających i komentujących w Nowym Roku!!! Buziole

