sobota, 8 grudnia 2007

Szczepienie

Wczoraj byłam z Czarusiem na szczepieniu przeciw grypie. A dokładniej na drugiej dawce tego szczepienia, bo za pierwszym razem podaje się dwie w odstępie miesięcznym. W przychodni Czaruś okazał się być najbardziej ruchliwym, gadatliwym i ciekawskim spośród małych pacjentów. Musiał wszystkiego dotknąć, wszędzie wsadzić paluszki, zobaczyć wszystkie zabawki, ulotki, obrazki i po swojemu skomentować. Nadreptałam się za nim, nie ma co. Jeden chłopiec chciał się pobawić samochodzikiem, który Czaro trzymał w ręku. Pierworodny tylko spojżał na śmiałka, zawinął się na pięcie i podszedł do 4letniej dziewczynki,po czym z uśmiechem wręczył jej pojazd. Oczywiście tylko na chwilkę, bo zaraz zaczął domagać się zwrotu.Na koniec tym samym samochodzikiem, po swojemu kręcąc młynki, uderzył się lekko w buźkę. Mimo tego nie wypuszczał go z rąk ehhh... Szczepienie na szczęście przebiegało bezproblemowo i Czaruś prawie w ogóle nie płakał. W przychodni spędziliśmy w sumie ponad godzinę, a wracając do domu synuś zasnął w wózku.
Aha nie pochwaliłam się Wam. Mam wreszcie tę kartę do bankomatu:-)))