Dawno nie pisałam na blogu bo.....się zaczytałam:-). Pochłonęłam jedną pokaźną książkę, potem drugą i tak minął tydzień. Wczoraj wróciliśmy do stolicy po weekendowym pobycie u teściów. Gdy po powrocie kąpaliśmy Czarusia okazało się, że jego moniuś-smoczek nie przyjechał razem z nami. Został u teściów. Jak to się stało? Nie mam pojęcia. Czarus "używa" smoczka tylko do zasypiania, więc widocznie zapomniałam go wyjąć z jego łóżeczka turystycznego.Trudno. Zastanawiałam się, jak synek zaśnie bez silikonowego przyjaciela. Mieliśmy w domu smoczek kauczukowy, który kiedyś kupiła przez pomyłkę moja mama a którego Czaruś nie chciał ssać. Postanowiliśmy się nim poratować.Synek oczywiście nie był najszczęśliwszy z tej zamiany, żuł smoczek, na przemian z wypluwaniem i ponowynym wkładaniem do buźki ale w końcu zasnął. Zajęło to o wiele wiecej czasu niż zazwyczaj. Teraz zastanawiam się co zrobić. Czaruś jutro skończy 15 miesięcy, więc może to już czas na pozbycie się smoka na dobre? Z drugiej strony zasypia bez niego tylko na spacerze i w samochodzie, a w domu nie ma mowy. Sama już nie wiem, czy kupić dzisiaj nowy smoczek czy sie wstrzymać. Ehhhh...Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za Wasze komentarze:-))))