Katarek Czarusia pomimo wszelakich, odprawianych nań uroków trzyma się nadal:-( Co prawda wyglada na to, że powoli słabnie zaś pokasływanie dało za wygraną i poszło straszyć gdzie indziej. Gorączki nie ma i nie było na szczęście:-) Wszystko wyglada na to, że prawdopodobnie była to reakcja na szczepionkę. Do pediatry mielśmy iść dzisiaj ale odpuściłam. Po co zabierać pierworodnego do przychodni pełnej chorych dzieci, skoro wszystko wskazuje na to, że już prawie po wszystkim? Na spacerki zaczniemy wychodzić jak katarek ustanie całkowicie, tak bez kuszenia losu, bo pogoda za oknem paskudna. Bardzo pomocny w kuracji synka okazał się sok domowej roboty z żurawiny- kto by pomyślał:-)
A tak a propo gorączki - Czy poza mną znajdzie się jeszcze ktoś, kogo jak do tej pory szał świątecznych zakupów, prezentów i tym podobnych choinek jeszcze nie dotknął lub omija szerokim łukiem?
Ja dla odmiany korzystam z nadarzajacych się okazji "świętego spokoju" i czytam książkę. Po przeczytaniu 6 i 7 tomu słynnej sagi o H.Potterze (nie śmiejcie się:-)) przyszła pora na "Tańczącego Trumniarza" Jeffrey'a Deaver'a. Swoją drogą bardzo lubię powieści tego autora, wiec zmykam do czytania. Jak ktoś jest chętny do lekturki, to mogę przesłać ebooka. Pozdrawiam Was gorąco i dziekuję za komentarze:-)))
Piosenka na dziś to: Gabrielle"Rise"
A tak a propo gorączki - Czy poza mną znajdzie się jeszcze ktoś, kogo jak do tej pory szał świątecznych zakupów, prezentów i tym podobnych choinek jeszcze nie dotknął lub omija szerokim łukiem?
Ja dla odmiany korzystam z nadarzajacych się okazji "świętego spokoju" i czytam książkę. Po przeczytaniu 6 i 7 tomu słynnej sagi o H.Potterze (nie śmiejcie się:-)) przyszła pora na "Tańczącego Trumniarza" Jeffrey'a Deaver'a. Swoją drogą bardzo lubię powieści tego autora, wiec zmykam do czytania. Jak ktoś jest chętny do lekturki, to mogę przesłać ebooka. Pozdrawiam Was gorąco i dziekuję za komentarze:-)))
Piosenka na dziś to: Gabrielle"Rise"