sobota, 16 lutego 2008

Na razie jedynak:-)

W czwartek z Czarusiem pojechaliśmy w odwiedzinki do mojej koleżanki Izy z liceum, której już dawno nie widziałam, bo kontakt ze sobą mamy raczej przez internet. Jesteśmy rówieśniczkami, ja mam jedno dziecko a ona...trójkę! Dwóch chłopców (niecałe 4 lata i 2,5 roku) oraz dziewczykę (15 mies.). Nie wiem jak ona to robi, że radzi sobie przez cały dzień sama z całą trójką (mąż przy dzieciach niewiele jej pomaga). Naprawdę ją podziwiam. Ja po całym dniu z Czarusiem czasami nie mam siły na nic, tylko spać:-) Czaruś w gościach czuł się wspaniale. Wiadomo, że trójka dzieci ma więcej zabawek, więc synek na każdym kroku widział dla siebie coś ciekawego (np. wielka koparka, wiklinowy kosz). W dodatku ja nie musiałam sie martwić, że Czaro niechcący coś stłucze lub zniszczy bo koleżanka ma dobrze zabezpieczone mieszkanie przed takimi małymi ciekawskimi rączkami:-). Trudno powiedzieć, że synek bawił się ze starszymi kolegami, bo jeszcze jest na to za mały. Ale obserwował co robią chłopcy i próbował naśladować np. gdy jeden z nich przyniósł całą torbę klocków i zaczął budować, Czaruś obserwował i sam też budował po swojemu. Na upartego można by to nazwać zabawą równoległą:-). Od Izuni dostałam całą torbę ciuszków dla Czarusia, z których jej chłopcy już wyrośli a dziewczynce "męskich" ubranek nie będzie zakładać. Bardzo się ucieszyłam, bo wiadomo ubranka tanie nie są a pieniądze można przeznaczyć na coś innego dla synka np. zabawki. Tak się zastanawiałam, czy ja bym chciała mieć trójkę dzieci w tak krótkim odstepie czasu...Z jednej strony jej zazdroszczę bo teraz nie musi sie zastanawiać kiedy będzie czas na następne dziecko itd., tylko ma już całą swoja gromadkę i po prosu je wychowuje. Z drugiej strony to jednak nie dla mnie. Wolę. żeby Czaro troche podrósł zanim pojawi się jego braciszek lub siostrzyczka:-), będę w nim miała wtedy małego pomocnika a i łatwiej bedzie mu wiele rzeczy zrozumieć.
Zdjęć w najbliższym czasie nie będę zamieszczać. Po porostu aparat zostawiliśmy u teściów. No chyba że znajdę kabel usb do telefonu, który nie wiem gdzie jest...
Dzisiaj byliśmy z mężykiem i Czarusiem w Ikei. To chyba jedyny duży sklep, w którym pobyt z dzieckiem może być naprawde przyjemny i nie męczący. Kupiliśmy synkowi stoliczek, krzesełko, tunel, pojemnik na zabawki i namiot "iglo", który zawieziemy pewnie do teściów, bo zajmuje w pokoju dość dużo miejsca. No to by było na tyle...