Czaruś, jak każde małe dziecko, rośnie w tempie ekspresowym i również w takowym zdobywa nowe umiejętności. Tyle się dzieje, że nie zawsze pamiętam o wszystkich wyczynach pierworodnego opowiedzieć mężykowi, gdy wraca z pracy a co dopiero opisać na blogu. Wczoraj mężyk wyjechał na weekend do swoich rodziców (m.in. naprawiać traktor), więc z Czarusiem spedzaliśmy czas tylko z moimi rodzicami.
Czasami żartuję, że mieszkam w domu z małym kosmitą:-) Bo dziecko to taka istota z innej planety. Niby człowiek, ma tyle samo rąk, nóg itd., ale to zupełnie INNY człowiek. Innaczej myśli, nie rozumie dobrze swoich emocji, przyczyna i skutek to dla niego czarna magia, uważa się za pępek swiata, bo przeciez wszystko kręci sie wokół niego. Innaczej postrzega rzeczywistość, już nie mówiąc o tym, że postrzega świat z perspektywy swoich kilkudziesięciu centymetrów. Próby naszego małego kosmity w nawiązywaniu z otoczeniem kontaktu wrebalnego są najczęściej niezrozumiałe dla najbliższego otoczenia, więc radzi sobie za pomocą przekazu pozawerbalnego. Czasami z jednego i z drugiego sposobu komunikacji niewiele wynika, bo dorosły człowiek dalej nie rozumie o co chodzi, a kosmita przytupuje nogami ze zdenerwowania. Pocieszający jest fakt, że sytuacja jest przejściowa i w miarę jak mały kosmita zdobywa nowe umiejetności jego poziom komunikacji również sie doskonali. No i wtedy to się dopiero zacznie.....