Dawno nie pisałam...Zrobiłam sobie krótką przerwę od przesiadywania w necie:-) Co u nas? Tak w telegraficznym skrócie to:
W poniedziałek moja mama poszła do szpitala, bo na wtorek miała zaplanowaną operację lewego oka. We wtorek pojechaliśmy z mężykiem do szpitala w odwiedziny zaś Czaruś został z dziadkiem w domu. Trochę płakał jak wychodziliśmy, ale później już bawił się z dziadkiem w najlepsze:-) Operacja sie udała i oczko powoli wraca do normy:-)
W środę poszłam z Czarusiem na szczepienie. Nie zdziwił mnie fakt, że umówieni do lekarki na badanie na godz. 10.30, wchodzimy do gabinetu o 11.40. Przynajmniej Czaruś miał okazję przebywać w towarzystwie innych dzieci. Na początku synek był bardzo nieśmiały i chował się za moimi nogami, ale z czasem mu przeszło. Czaro szczepienie zniósł dzielnie, jak na prawdziwego mężczyznę przystało. Synek waży 12150g i mierzy 81cm :-)
W czwartek mężyk przywiózł moją mamę ze szpitala, więc resztę przedpołudnia nie siedzieliśmy z Czarusiem sami.
Na weekend wyjechaliśmy do teściów. Było bardzo miło...Dziadkowie (teściowie) bawili się z wnuczkiem i zabierali go na spacerki. Czaruś chodził za rączkę, głaskał krowy(że też się nie bał:-). Wracaliśmy do stolicy w niedzielę wieczorem. Niestety nie był to spokojny powrót. W zeszłym tygodniu o mały włos nie wpakowałaby się nam pod koła jakaś baba, ale się udało. Tym razem jednak szczęście nam nie dopisało a i przeciwnik był niecodzienny. Dobrze, że z naprzeciwka nic nie jechało bo by było jeszcze gorzej. Podsumowując bilans zderzenia samochodu z około 400kg dzikiem:
dzik: otrzepał się i uciekł w pole
samochód: do wymiany, zderzak lampa i drzwi
Czy my mamy taki super samochód, że aż się chcę pod niego wpadać?!
Pozdrawiam
W poniedziałek moja mama poszła do szpitala, bo na wtorek miała zaplanowaną operację lewego oka. We wtorek pojechaliśmy z mężykiem do szpitala w odwiedziny zaś Czaruś został z dziadkiem w domu. Trochę płakał jak wychodziliśmy, ale później już bawił się z dziadkiem w najlepsze:-) Operacja sie udała i oczko powoli wraca do normy:-)
W środę poszłam z Czarusiem na szczepienie. Nie zdziwił mnie fakt, że umówieni do lekarki na badanie na godz. 10.30, wchodzimy do gabinetu o 11.40. Przynajmniej Czaruś miał okazję przebywać w towarzystwie innych dzieci. Na początku synek był bardzo nieśmiały i chował się za moimi nogami, ale z czasem mu przeszło. Czaro szczepienie zniósł dzielnie, jak na prawdziwego mężczyznę przystało. Synek waży 12150g i mierzy 81cm :-)
W czwartek mężyk przywiózł moją mamę ze szpitala, więc resztę przedpołudnia nie siedzieliśmy z Czarusiem sami.
Na weekend wyjechaliśmy do teściów. Było bardzo miło...Dziadkowie (teściowie) bawili się z wnuczkiem i zabierali go na spacerki. Czaruś chodził za rączkę, głaskał krowy(że też się nie bał:-). Wracaliśmy do stolicy w niedzielę wieczorem. Niestety nie był to spokojny powrót. W zeszłym tygodniu o mały włos nie wpakowałaby się nam pod koła jakaś baba, ale się udało. Tym razem jednak szczęście nam nie dopisało a i przeciwnik był niecodzienny. Dobrze, że z naprzeciwka nic nie jechało bo by było jeszcze gorzej. Podsumowując bilans zderzenia samochodu z około 400kg dzikiem:
dzik: otrzepał się i uciekł w pole
samochód: do wymiany, zderzak lampa i drzwi
Czy my mamy taki super samochód, że aż się chcę pod niego wpadać?!
Pozdrawiam
Zdjęcia z ostatniego tygodnia:-)





