Wspinanie i wchodzenie Cezarego na co tylko się da i po czym się tylko da już dawno przestało byc zabawne. Jest wręcz przerażające. Moje dziecko fabrycznie nie zostało zaopatrzone w coś takiego jak instynkt samozachowawczy, podobnie zresztą jak jego tatuś. Może to dziedziczne? O wyczynach mężyka w tym temacie nie będę nawet próbować się rozpisywać, bo to materiał na niejedną książkę...
Czarusia nie zraża się żaden upadek, choćby bolesny po którym łezki polecą, po prostu nic...po 5 nimutach czarna dziura. Zaznaczam, że z jego pamiecią jest wszystko ok., bo jak przyłapuje go na brojeniu to udaje niwiniątko, zchodzi z jakiejś mizernie układanej konstrukcji i nastawia tego swojego słodkiego ryjka i chce buziaka...mnie to rozbraja, nie wiem czy się śmiać czy udawać zagniewaną i pogrozić paluszkiem. Zresztą Czaruś często potem sam sobie grozi paluszkiem... Fak faktem muszę przyznać, że jest pomysłowy... Dzięki wspinaczkom czynności takie jak otwieranie drzwi zamkniętych na klamkę czy lodówki, gaszenie i zapalnanie światła, odkręcanie wody w kranie to dla pierworodnego przysłowiowa bułka z masłem i do tego świetna zabawa, żadnych barier...Nie wszystko da się zabezpieczyć, wynieść i gdzieś schować, po prostu się nie da, więc teraz nie można na dłuższą chwilkę zostawić pierworodnego samego. Kilka razy złapałam go dosłownie w ostatnim momencie a guz byłby niezły bo to po czym Czarusiowi przyjdzie ochota się wspiąć nie zawsze jest stabilne.
Na szczęście nie przez cały dzień tak jest:-) Czaruś ostatnio bardzo lubi budować z klocków a w szczególności rozkładać taka małą lokomotywę. Ze złożeniem gorzej, daje mi wszystkie elementy i czeka aż ja to zrobię, po to tylko, by mieć znowu co rozlożyć.
Cezary ma nowe dziwactwo dotyczące jedzenia- gdy je zupę nakłada sobie czubatą łyżkę, następnie drugą rączką szuka w zupie mięska i kładzie je na samym czubku tej łyżki a potem zamaszystym ruchem ręki wpycha wszystko do buzi.
Ostatnio podjęte zostały próby oswojenia i nauczenia pierworodnego korzystania z nocnika. Ale o tym innym razem...
Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych życzę wszystkim:
Pisanych jajeczek,
wierzbowych bazieczek,
kiełbasy święconej,
dużo chrzanu do niej,
baby polukrzonej,
kukiełki plecionej,
Zmartwychwstania w duszy
i wiosny po uszy!
Czarusia nie zraża się żaden upadek, choćby bolesny po którym łezki polecą, po prostu nic...po 5 nimutach czarna dziura. Zaznaczam, że z jego pamiecią jest wszystko ok., bo jak przyłapuje go na brojeniu to udaje niwiniątko, zchodzi z jakiejś mizernie układanej konstrukcji i nastawia tego swojego słodkiego ryjka i chce buziaka...mnie to rozbraja, nie wiem czy się śmiać czy udawać zagniewaną i pogrozić paluszkiem. Zresztą Czaruś często potem sam sobie grozi paluszkiem... Fak faktem muszę przyznać, że jest pomysłowy... Dzięki wspinaczkom czynności takie jak otwieranie drzwi zamkniętych na klamkę czy lodówki, gaszenie i zapalnanie światła, odkręcanie wody w kranie to dla pierworodnego przysłowiowa bułka z masłem i do tego świetna zabawa, żadnych barier...Nie wszystko da się zabezpieczyć, wynieść i gdzieś schować, po prostu się nie da, więc teraz nie można na dłuższą chwilkę zostawić pierworodnego samego. Kilka razy złapałam go dosłownie w ostatnim momencie a guz byłby niezły bo to po czym Czarusiowi przyjdzie ochota się wspiąć nie zawsze jest stabilne.
Na szczęście nie przez cały dzień tak jest:-) Czaruś ostatnio bardzo lubi budować z klocków a w szczególności rozkładać taka małą lokomotywę. Ze złożeniem gorzej, daje mi wszystkie elementy i czeka aż ja to zrobię, po to tylko, by mieć znowu co rozlożyć.
Cezary ma nowe dziwactwo dotyczące jedzenia- gdy je zupę nakłada sobie czubatą łyżkę, następnie drugą rączką szuka w zupie mięska i kładzie je na samym czubku tej łyżki a potem zamaszystym ruchem ręki wpycha wszystko do buzi.
Ostatnio podjęte zostały próby oswojenia i nauczenia pierworodnego korzystania z nocnika. Ale o tym innym razem...
Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych życzę wszystkim:
Pisanych jajeczek,
wierzbowych bazieczek,
kiełbasy święconej,
dużo chrzanu do niej,
baby polukrzonej,
kukiełki plecionej,
Zmartwychwstania w duszy
i wiosny po uszy!