wtorek, 4 marca 2008

Antybiotyk i osiemnastka...

W piątek po wizycie u pani doktor Czaruś zamiast Eurespalu dostał inny syropek-wykrztuśny. Kataru już nie ma, za to od dwóch nocy nie śpimy:-( Czaruś, bidulek nie może po kapieli spokojnie zasnąć, wierci się, kręci, nie może sobie miejsca znaleźć i pokasłuje suchym kaszlem. w nocy zaś budzą go napady suchego ślinego kaszlu, które trwają nawet dwie godziny. Bardzo się męczy a my nie śpimy razem z nim. Kombinujemy jak mu tu pomóc ale nic nie pomaga, pierwszej z nocy dalam mu pić ale wszystko w atakach kaszlu zwrócił. Dzisiejszej nocy mężyk pojechał do całonocnej apteki i przywiózł jakis syropek na kaszel ale i on nie pomógł. W końcu gdy atak sie skończył Czaro wycieńczony zasnął. Dzisiaj byłam z Czaro u pediatry. Osłuchany, opukany i wszystko ok, tylko ten kaszel nie wiadomo skąd. W rezultacie mam teraz odstawić syrop wykrztuśny a podawać dwa syropki przeciwkaszlowe (w tym jeden to ten który meżyk w nocy zakupił) oraz antybiotyk. Antybiotyk na kaszel- eh....ale może on pomoże i synuś nie będzie się dziś w nocy męczył a ja choć troszkę pośpię. Dziś śpimy z Czarusiem sami, bo mężyk wyjechał na delegację i wraca jutro wieczorkiem.
Poza tym Czaruś ma dzisiaj osiemnastkę:-)!!! Od narodzin pierworodnego minęło osiemnaście miesięcy a ja czuję, jakby od zawsze był z nami. Dzisiaj oglądałam albumy ze zdjęciami Czaro. Sama nie mogę uwierzyć, jak on wyszedł z mojego brzuszka, w ogóle jak on się tam zmieścił, wszystko wydaje mi się teraz takie nierealne. Patrząc po zdjęciach przypominam sobie jak Cezary z maleńkiej bezbronnej istotki przeobrażał się w małego mężczyznę, o żywiołowym charakterze i pogodnym usposobieniu, którym jest teraz. Niesamowite...