niedziela, 16 marca 2008

Zdrów jak rybka:-)

Czaruś zdrów jak rybka. Wczoraj po raz pierwszy od tygodnia wyszedł z domu- pojechaliśmy do moich dziadków. Pierworodny był niepocieszony, że na świeżym powietrzu czekała go tylko przysłowiowa droga do samochodu. No cóż...u dziadków odzyskał pełne prawa do "łobuzerki":-). Ku radości pradziaków Cezarego wszędzie go było pełno. Nie lada atrakcją stało się naprawianie przez mężyka pralki, która dziadkom odmówiła posłuszeństwa. Pierworodny musiał oczywiście wszystko obserwować, zaglądać, zabierać narzędzia i próbować po swojemu wtykać je w co ciekawsze miejsca.
Dzisiaj zaś zaliczyśliśmy porządny rodzinny spacerek. Nie obyło się też bez wizyty na placu zabaw, skromnym bo skromnym ale zawsze.
W domu zaś Czaruś zaskakujących pomysłów ma bez liku i końca dziecięcych eksperymentów nie widać. M.in. przyciąga pod szafkę zgrzewkę z półtoralitrowymi kartonami mleka (a ciężkie to przecież), staje na niej i włącza kuchenkę mikrofalową. Pierworodny eksperymentuje też z jedzeniem, wszystko we wszystkim macza, topi, nasącza i smakuje- chleb w zupie,chleb w twarożku, chleb w soku, chleb w jogurcie, szynka w jogurcie, paluszki w soku itd. Nie wiem czy wszystkie te połączenia naprawdę są takie smaczne ale fakt faktem wszystko w buźce znika.
Oglądałam dzisiaj prognozę pogody i coś kiepsko zapowiada się pogoda na tydzień przedświąteczny, jak i same święta. Mam nadzieję, że nie utkwimy znowu w domu i wyjść da się chociaż na troszkę. Buziole!